livaw livaw.blog.interia.pl
O mnie
0livaw
Mam 35 lat, z powodu chorób psychicznych (zaburzenia psychotyczne) 3 razy lądowałem w szpitalu psychiatrycznym w ciągu 4 lat.
Zobacz mój profil
<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
87
Księga gości
 
Archiwum
Rok 2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Notki
Referencje 2012-04-02
Umieściłem mój produkt na portalu aukcyjnym, ale ciężko go sprzedać. Jedynie, to oglądalność strony mi wzrosła, ponieważ na aukcji dałem link do strony firmowej. Ostatnio wymyśliłem sobie, aby na stronie firmowej umieścić referencje od firm i instytucji, którzy byli moimi klientami. Wydaje mi się że poprawi wizyrunek mojej firmy w sieci i trochę ją uwiarygodni. Bo stronę internetową może zrobić każdy i umieścić na niej że robi to czy tamto. Pożyjemy zobaczymy. Jedna firma się zgodziła na wystawienie referencji. Natomiast instytucja powiedziała że to rozważy. Ciekawe czy umieszczenie referencji coś poprawi.
Statystyki 2012-03-19
Witam,
wystawienie przedmiotu na aukcji podbiło moje statystyki oglądalności. I jakiś cel został osiągnięty, ale nie do końca bo przedmiot się nie sprzedał. Czyżby był za drogi? Przecież nie będę sprzedawał taniej niż go wyprodukowałem. Hmmmmmm... Teraz mam zagwostkę co by tu jeszcze zrobić? Widzę że internet to potężne narzędzie, ale jak go jeszcze lepiej wykorzystać? Chyba na swojej stronie mam za mało produktów. Kombinuję jak mogę. Z drugiej strony, oglądalność strony to nie wszystko, liczy się ilość klientów i zamówień. Ten sterownik zaprojektowałem na samym początku. Miał to być wkład do mojej firmy. Coś z czym zacznę działalność. I niestety, sprzedało się tylko kilka sztuk tego sterownika. Jest to towar mało powszechny i ktoś naprawdę musi potrzebować takiego urządzenia żeby go kupić. A poza tym ludzie się boją kupować od firmy mało znanej. Próbuję konkurować z Moellerem, Siemensem i całą chmarą innych firm, które mają w ofercie takie sterowniki. Ciężki jest żywot projektanta, producenta i handlowca w jednym. Ale jeszcze powalcze. Będę relacjonował moje postępy w łapaniu klientów.
A może ktoś mi coś doradzi w tej kwestii?

Pocieszające jest to, że tata powiedział że kupi ode mnie jeden taki sterownik do sterowania akwarium.

I jeszcze fajny kawałek, który mi się bardzo spodobał:
http://www.youtube.com/watch?v=uxo4D3K4988

Walka ze staystykami oglądalności 2012-03-05
Jak już wcześniej pisałem, oprócz pracy na etat mam jeszcze swoją firmę elektroniczną. I ostatnio wpadłem na pomysł aby w znanym portalu aukcyjnym wystawić sterownik mojego projektu i mojej produkcji. I teraz ciągle sprawdzam statystyki mojej strony firmowej i oglądalności aukcji.

Bo chciałbym moją małą firemkę rozkręcić bardziej. Działalność gospodarczą prowadzę już prawie 5 lat. Dlatego rozglądam się za skutecznymi formami reklamy w internecie. Bo jest to w miarę tani i skuteczny sposób na dotarcie do klienta.

Więc ostatnio oglądam statystyki i podniecam się jak mi słupki oglądalności pną się w górę. Zastanawiam się jeszcze nad umieszczeniem promowania mojego sterownika na portalu z automatyką.

Więc zarzucam szerokie sieci z nadzieją że złapie się w nią jakaś rybka. Niestety, prowadzenie działalności nie jest prostą sprawą jakby to mogło się wydawać. Aby złapać dobrego klienta, jest to składowa kilku zależności. Jak zaczynałem działalność, to wszystko wydawało mi się takie proste. A tak wcale nie jest.
Przyszłość ... 2012-02-07
Właśnie zastanawiam się, co jeszcze napisać? Życie brnie dalej, a nie chcę tutaj opisywać banalnych rzeczy życia codziennego. Syn rośnie, teraz czytam Kinga "Dallas 63", po za tym wszystko OK. Zastanawiam się czy nie zlikwidować tego bloga?
Uruchomiona maszynka. 2011-12-06
Udało się uruchomić maszynkę. Cieszę się, bo nauczyłem się choć trochę programować sterowniki PLC.

Teraz znów mam uruchamiać maszynkę. Jest lekki stresik, czy sobie poradzę, ale myślę że już pierwsze koty za płoty.

W tą sobotę mam ponownie sesję u psychologa. Cieszę się, bo lubię te sesje. Dają mi wiarę w siebie. Nie wierzę w swoje możliwości, zbyt nisko się oceniam. Nawet psycholog to zauważył, że się nie dowartościowuję.

Czytałem dzisiaj moje mail-e z przeszłości i cieszę się że wyszedłem z tych chorób. Ostatnio często słyszę, że wszystko do nas wraca. Mam nadzieję że moje choroby zostaną jakoś wynagrodzone. Mam nadzieję że już się nie rozchoruję, bo najgorsze w chorobach psychicznych jest to że bierze się silne leki i nie można wtedy pracować umysłowo. Wtedy się tylko wegetuje. Mam nadzieję że wyszedłem już na prostą i w moim życiu będzie już tylko lepiej.
Po sesji. 2011-11-02
W sobotę byłem na sesji u psychologa. Jak zawsze, jest to czas dobrze spędzony. Lubię te sesje, ponieważ mogę sobie porozmawiać o moich problemach. Może to głupie, ale to trochę tak, jakbym miał przyjaciela. Psycholog powiedział mi, że z całej mojej rodziny jestem najbardziej normalny. Psycholog dowartościowuje mnie i po sesji u niego zdaje sobie sprawę że nie jestem takim głąbem i nieudacznikiem. Mój tata i brat mnie bardzo irytują i działają na nerwy. Mają mnie za półgłówka. Tata zachwycony jest moim młodszym bratem. Twierdzi że jestem mniej zdolny i tempy bo jak chodziłem do szkoły to więcej czasu spędzałem nad książkami. Jednym słowem szkoda gadać.

Mój brat jest chrzestnym dla mojego syna. I ostatnio mój syn powiedział mojemu bratu, że nigdy mu nic nie kupi, nawet lizaka. Bratu zrobiło się głupio po tej uwadze. A dobrze mu powiedział, w końcu taka jest prawda.

Długi weekend minął bardzo szybko. Miałem pracować, ale jakoś tak szybko minęły te 4 dni że nic nie zrobiłem. To odwiedzanie rodziny, to znów groby, i tak dalej.

Niestety, w mojej rodzinie jest tak, że najlepiej wychodzi się z nią na zdjęciu i to z boku żeby można było się odciąć w razie czego. Zawsze wydawało mi się że mam dobre relacje z tatą i bratem, ale niestety z biegiem czasu jest coraz gorzej. Tata się starzeje i robi się coraz bardziej zgryźliwy. Brat też się zmienił, zapatrzony jest tylko w żone i córkę. Czasami mi ręce opadają i jest mi przykro. Jak mój syn był niemowlakiem, to brat z tatą komentowali że moja żona jest nadopiekuńcza i że w ogóle źle zajmujemy się dzieckiem. Natomiast mój brat jest jeszcze gorszy i nikt tego nie komentuje. Odkąd urodziła mu się córka, to był u taty z małą może 2 razy i nie został na noc. Natomiast jak ja miałem małe dziecko to częściej bywaliśmy u taty i zostawaliśmy na noc. Ale to ja oczywiście rzadziej odiedzam tatę. Normalnie mnie to wkurza.

Ostatnio jak brat miał załatwienie w Krakowie to mnie nie odwiedził. I ja też tak będę robił, że jak będę w Bielsku, to go nie odwiedzę bo powiem że też nie mam czasu. A niby dlaczego ja mam ciągle jeździć do niego?

Ciekawi mnie, czy w ten weekend przyjedzie na imieniny do mojej żony. Bo my wzajemnie do siebie jeździmy na imieniny. I przegnie pałę jak nie przyjedzie.
Nierówna walka 2011-10-28
Chyba jednak zostanę z tym blogiem tutaj. Nie będę go usuwał.

W sobotę wybieram się do psychologa. Sesje u niego sprawiają mi dużo radości. Można z nim porozmawiać i się otworzyć.

W pracy (tutaj gdzie pracuję na etacie) siedzę nad nowym projektem i muszę napisać oprogramowanie do nowej maszyny. Muszę napisać ten program w nowym języku i mam jakąś barierę. Siedzę przed komputerem i mam pustkę w głowie. Nie wiem od czego zacząć. Cała ta sytuacja mnie stresuje, bo maszynkę trzeba zrobić na konkretną datę a ja jestem w lesie. Mam jakąś barierę przed uczeniem się nowych rzeczy.

Nie wiem w czym jest problem. Może w tym, że w obydwu przypadkach muszę nauczyć się nowych rzeczy? Może jestem już za stary na uczenie się nowych rzeczy?

Normalnie jak sobie pomyślę że muszę rozwiązywać jakieś problemy to mam już dość, wszystkiego mi się odechciewa. Może się już wypaliłem. Jedyną rzeczą na jaką mam ochotę to robić rzeczy powtarzalne i przewidywalne. Taką czynnością jest lutowanie elementów. Jest to może i nudne ale taka czynność nie powoduje u mnie odruchów zniechęcenia. Najbardziej dołuje mnie myśl, że jestem już po prostu stary i mam problemy z przyswajaniem wiedzy, z rozwiązywaniem problemów. Straciłem ducha walki.
Kiedyś mnie to rajcowało, że nauczę się czegoś nowego. Natomiast teraz ogarnia obawa że sobie nie poradzę z nowymi rzeczami ...

I co dalej 2011-10-11
Po długiej nieobecności, znów piszę notkę na blogu.
Właściwie to niedawno chciałem zlikwidować tego bloga. Bo opisałem w nim swoje zawirowania życiowe i nie miałem już pomysłu na dalsze pisanie. Ale z drugiej strony poznałem przez tego bloga kilka interesujących osób. Sam nie wiem co zrobić. Nie chcę tutaj opisywać bzdurnych rzeczy z życia codziennego. Nie chcę też użalać się nad swoim życiem. Zresztą blogowicze to przeważnie kobiety i traktują blog jak pamiętnik. Nie żebym miał coś przeciwko takiemu podejściu, ale mam wrażenie że nie pasuję do tego towarzystwa. Mam pytanie do czytających mojego bloga: co byście mi doradzili w tej sytuacji?
Ojciec chrzestny 2011-09-23
W najbliższą niedzielę będę ojcem chrzestnym dla córki mojego brata. Brat jak mnie prosił na chrzestnego, to był zestresowany że odmówię. Pewnie dlatego że, nie zaprosił mnie na pępkówkę. I teraz się bał że z tego powodu odmówię. Trochę jestem zestresowany tym, że w niedzielę będę pełnił jakąś tam ważniejszą rolę. Boję się że się np. gdzieś źle ustawię, zrobię coś nieodpowiedniego itp. W końcu jest to ważna i odpowiedzialna rola.

Ostatnio, jak chodziliśmy z żona po sklepach, to weszliślmy do sklepu z zabawkami dla dzieci i muszę powiedzieć że bardzo się cieszę że mam syna, a nie córkę. Jakoś nie wyobrażam sobie że bawię się z córką lalkami lub innymi dziewczęcymi zabawkami. Z synem mamy wspólne tematy. Córka to już inna para kaloszy - tak przynajmniej mi się wydaje. Jak żona była w ciąży, to bardzo się cieszyłem że będzie syn. Córkę też bym przyjął, ale syn to już jest coś. Jakoś nie rozumiem facetów, którzy mówią że jest im to obojętne czy będą mieć syna czy córkę. Mam wrażenie że ściemniają i nie chcą się przyznać do tego, że chcą bądź chcieliby mieć syna. Może nie chcą robić przykrości żonom? Nie wiem, jakieś to dziwne i nie rozumiem tego.
Książki 2011-09-21
Ostatnio czytałem Neuromancer Gibsona, chciałem coś przeczytać maksymalnie odjechanego, ale ta książka totalnie mnie powaliła. Jest tam tyle słownictwa dziwnego, że czasami tej książki nie rozumiałem. Może kiedyś do niej wrócę i przeczytam ją ponownie, może wtedy z większym zrozumieniem. Obecnie czytam Zbudzone furie Morgana.

Czytając różnych autorów, dochodzę do wniosku że są autorzy, którzy są zawodowymi pisarzami (np. Lem, Asimov). Gdzie ich dorobek to po prostu dobre książki. Ale są też pisarze, którym uda się napisać jedną dobrą książkę, a pozostałe jakie napiszą, nie zapadają już tak w pamięci. Wydaje mi się że takim właśnie autorem jest Richard Morgan. Napisał udaną książkę Modyfikowany węgiel, a pozostałe jakie napisał to już nie są na takim poziomie.

Chciałbym się, w niedalekiej przyszłości, zagłębić w lekturę Lema. Mam nadzieję że będę wtedy zadowolny jak po przeczytaniu całej Fundacji Asimova.

Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
459
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
25
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
1
Zobacz serwisy INTERIA.PL